JERASH

Wyobraź sobie miasto, które przez wieki zasypywał piachu pył, ale którego ruiny obejmują historie tak barwne, jak najlepsze seriale historyczne
Jerash w Jordanii to właśnie takie miejsce – starożytne, ale jakże dobrze zachowane.
Spacerując po jego brukowanych uliczkach, wsłuchaj się w nie dobrze, a usłyszysz gwar rzymskich mieszkańców, tupot biegnących gladiatorów, a oczami wyobraźni może i dojrzysz tych, co bardzo chcą zaimponować cesarzowi.
Zapnij więc sandały i przenieś się z nami w podróż w czasie, w czasie której zajrzymy wszędzie tam, gdzie zajrzeć się uda 😉
Zapraszamy do galerii.





Do Jerash dotarliśmy w godzinach popołudniowych
Po zachwycającym spacerze po Ammanie, zwłaszcza Filadelfii, nawet się nie spodziewaliśmy, że może być jeszcze bardziej zachwycająco. Zachwycająco to mało powiedziane…
Jerash to prawdziwa perełka dla miłośników historii, archeologii i ludzkich przygód sprzed wieków – czyli miejsca, gdzie historia dosłownie wychodzi z ziemi, żeby Cię powitać. Jeśli kiedykolwiek marzyłeś/aś, żeby poczuć się jak rzymski obywatel spacerujący po ulicach swojego miasta, Jerash Ci to umożliwi 🙂
Do miasta wejdziemy na Jordan pass.





Ta starożytna osada, znana niegdyś jako Gerasa, to jedno z najlepiej zachowanych miast rzymskich poza Włochami
Przez tysiące lat piasek i kurz starały się ukryć jej świetność, ale na szczęście archeolodzy mając cały wagon cierpliwości i mnóstwo energii, odkryli przed nami malutki kawałek raju rzymskiej architektury.
Dzięki nim możemy dziś pomachać ręką kolumnom, które pamiętają cesarzy, gladiatorów i może nawet jakiegoś śmiałka, który zagubił wtedy klucze do domowego brązowego wazonu 😉





Jerash to nie tylko ruiny – to prawdziwy teatr życia!
Amfiteatr, w którym dziś odbywają się koncerty i festiwale, to dokładnie to miejsce, gdzie kiedyś ktoś mógł głośno powiedzieć „Ave” i mieć publiczność gotową do owacji lub rzucania pomidorami.
Spacerując główną ulicą miasta – pośród kolumn – poczujesz się jak na Instagramie sprzed 2000 lat, tylko bez filtrów i lajków, ale za to z gwarancją prawdziwej historii.





To miasto to świetne miejsce na okazję do przypomnienia sobie, że kiedyś ludzie potrafili budować miasta z taką precyzją, że kamienie układają się do dziś jak puzzle
Ty z kolei możesz poczuć się jak Sherlock Holmes historii, który próbuje rozwiązać zagadkę, dlaczego wsie w starożytności miały tyle kolumn i tylu bogów do czczenia – no cóż, może po prostu więcej okazji do świętowania?





Warto odwiedzić Jerash nie tylko dla historii, ale i dla codziennej dawki humoru z przeszłości
Wyobraź sobie, jak wyglądał dzień przeciętnego mieszkańca: wstawał rano, modlił się do wielu bogów, szedł do łaźni, a potem może na zwiedzanie cyrku – czyli właśnie miejsca walk gladiatorów, ale bez walk, bo dziś to bardziej takie historyczne zoo z kamieni.
Wizyta w Jerash to trochę jak podróż w czasie i okazja, żeby przypomnieć sobie, że historia jest fascynująca, zabawna i… trochę kapryśna.





Zatem, jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, gdzie spędzić dzień, żeby połączyć spacer wśród tysiącletnich ruin z odrobiną śmiechu i refleksji, Jerash stoi otworem
No i pamiętaj – jeśli zobaczysz kolumnę, która wygląda jak trochę przechylona, to nie znak, że zaraz się zawali, tylko że po prostu ma trochę więcej charakteru niż niejeden z nas 😉





Była szczypta humoru, to teraz odrobina historii na serio;
Jerash, znane w starożytności jako Gerasa, to miejsce, w którym historia dosłownie wychodzi z ziemi, a ruiny rzymskiego miasta robią wrażenie lepsze niż niejeden współczesny kompleks muzealny.
Miasto założono jako grecką kolonię prawdopodobnie przez samego Aleksandra Wielkiego i jego generała Perdykkasa około 331 r. p.n.e., kiedy to zasiedlono tam starszych żołnierzy macedońskich.
Potem tereny te objęli Seleucydzi, a nawet król Egiptu Ptolemeusz II, co nadało Jerash znaczący śródziemnomorski charakter.





W 63 r. p.n.e. Jerash weszło w skład rzymskiej prowincji Syrii
Tym samym stało się członkiem Decapolis – ligi dziesięciu miast, które cieszyły się dużą autonomią w obrębie Imperium Rzymskiego.
Miasto kwitło, a jego mieszkańcy chwalili się piękną architekturą – teatrami, świątyniami, imponującymi łukami i kolumnadą, czyli czymś jak rzymskie centrum handlowo-kulturalne. Z historią można nawet znaleźć się na „Ty”, bo Jerash było jednym z niewielu miast w regionie, które podczas I wojny żydowsko-rzymskiej nie prześladowało swoich żydowskich sąsiadów – wręcz przeciwnie, pomagało im.





W czasach bizantyjskich Jerash rozrosło się jeszcze bardziej, oferując między innymi kościoły z mozaikami, z których jedna została wybudowana na miejscu dawnej synagogi – prawdziwy przykład jak religia i kultura potrafi się mieszać na przestrzeni dziejów





Miasto doznało jednak skutków pewnych zdarzeń
Najpierw napad Persów Sassanidów w 614 roku, potem klęska bizantyjczyków pod Yarmukiem w 636 roku, po czym przyszła era panowania arabskiego, ale Jerash dalej prosperowało jako centrum rzemieślnicze i handlowe w kalifacie Umajjadów.





Niestety, jak to bywa z wieloma starożytnymi miastami, nadszedł moment zapomnienia – potężne trzęsienie ziemi w 749 roku niemal zrównuje miasto z ziemią
Już w średniowieczu było opuszczone, aż do chwili ponownego odkrycia przez niemieckiego badacza Ulricha Jaspersa w 1806 roku.





Dziś Jerash to jedna z najlepiej zachowanych rzymskich osad na świecie
To właśnie w Jerash możesz zwiedzać ulicę kolumnową, teatry, łaźnie i łuki tryumfalne, ale i zastanawiać się spacerując, ileż to osób w dawnych czasach musiało przy budowie miasta z takim rozmachem pracować, by zbudować to wszystko bez nowoczesnej technologii…
To jest naprawdę imponujące dzieło!





Tak więc Jerash to miasto, gdzie historia miesza się z legendą, architektura z życiem codziennym starożytnych, a my zwiedzający możemy poczuć się jak typowy bohater filmu przygodowego – tyle że zamiast konia, dostępne jest wygodne obuwie turystyczne 🙂





W Jerash odnaleziono wiele niezwykłych znalezisk archeologicznych, które pozwalają przenieść się w czasie do epoki rzymskiej i bizantyjskiej
Miasto słynne jest z imponujących ruin, które zachowały się w doskonałym stanie dzięki warstwie piasku i pyłu, która przykryła je na wieki. Podczas wykopalisk odsłonięto m.in. szeroką ulicę kolumnową (cardo maximus) z licznymi kolumnadami, dwa teatry, dwa kompleksy łaźni, hipodrom na wyścigi rydwanów oraz łuk triumfalny ku czci cesarza Hadriana, który odwiedził Jerash w 129 roku n.e.




Archeolodzy odkryli także liczne rzeźby wykonane z wapienia, mozaiki w kościołach z okresu bizantyjskiego oraz fundamenty rzymskich mostów, w tym niedawno trzeci most z czasów rzymskich
Odsłonięto też nimfeum – szczególny rodzaj fontanny ozdobionej posągami i dekoracjami oraz różnorodne elementy codziennego życia mieszkańców, jak ceramikę, żarna, misy wspólnotowe i lampy ceramiczne z epoki.






Wszystkie te znaleziska tworzą niezwykły obraz życia w starożytnym mieście, które było centrum administracyjnym, handlowym i kulturalnym o wielkim znaczeniu w regionie
Dzięki pracom archeologicznym możemy dziś zwiedzać Jerash jako jedno z najlepiej zachowanych miast rzymskich na świecie, podziwiając elementy architektury, które pamiętają cesarzy, rzemieślników i zwykłych mieszkańców sprzed dwóch tysięcy lat.





Odkryto również inskrypcje greckie, hebrajsko-aramejskie, oraz nabatejskie, które rzucają światło na wielokulturowy charakter mieszkańców – od Macedończyków, Syryjczyków i Żydów po Rzymian i Bizantyjczyków
Na przykład inskrypcja na Łuku Hadriana z roku 130 ne upamiętnia cesarza ale i wskazuje darczyńcę – Flawiusza z Agryppy. Inskrypcje w hipodromie i mozaikach kościołów, datowane na rok 576 i 591 ne, wspominają wojska Justyniana, oraz rzemieślników jak ΥΙΓΕΙΝΟΣ (specjalista od rzeźbienia kapiteli), ale też diakonów takich jak Elias, którzy adaptowali ruiny na domy i miejsca kultu.





Te napisy dokumentują codzienne życie;
Od garncarzy, farbiarzy i tkaczy, po żydowskie i syryjskie społeczności, które jak wspomniał Józef Flawiusz, współistniały pokojowo. Nabatejskie inskrypcje i monety wpływały na tę kulturę, uzyskując przewagę jako Pakidas obok Artemidy, co podkreśla kosmopolityzm i tolerancję religijną mieszkańców Decapolis.
W okresie umajadzkim znaleziono arabskie lampy ceramiczne z napisami, wskazując tym samym na kontynuację rzemiosła mimo zmian władzy.





Jerash to nie tylko ruiny
To wciąż żywa historia, która czeka, abyście jej dotknęli, usłyszeli echo gladiatorów w amfiteatrze i poczuli dreszcz na widok Łuku Hadriana… to jedyne takie miejsce w swoim rodzaju!




Nie czekaj, aż pył zakryje te cuda na nowo
Z Ammanu dojedziesz tu ledwie w godzinę, więc spakuj wygodne buty, aparat i poczucie humoru (bo może Ci pomachać!), i ruszaj do „Pompejów Bliskiego Wschodu”.
Jerash wola: Ave, podróżniku – przyjedź i stań się częścią legendy 🙂

Jeśli masz ochotę na wirtualną małą czarną, to zamawiając ją będzie nam niezmiernie miło, a Ty docenisz nasz trud włożony w prowadzenie bloga.
A jeśli podobał Ci się ten wpis, to zapraszamy do wsparcia naszego bloga poprzez polubienie naszego facebooka. Będzie to dla nas sygnał, iż wykonujemy dobrą i wartościową pracę🙂
A.D.2022

