Skopje





W ostatnim wpisie ze Skopje pokazaliśmy Ci zupełnie inną stronę miasta aniżeli tę, którą zobaczysz teraz.
Skopje budzi mieszane uczucia i z tym polemizować nie będziemy, gdyż jedni poczują tu ducha przeszłości, który unosi się nad częścią bazarową, innym z kolei będzie zapierać dech w piersi zobaczywszy rozmach i wielkość stolicy. Ta różnorodność stylów jednym się podoba, u innych budzi skrajne emocje i uważają zabudowę miasta za kiczowatą. Mimo to Skopje po prostu trzeba odwiedzić, by móc wyrobić sobie swoje własne zdanie. Poza tym drugiego takiego miasta w Europie, a już na pewno na Bałkanach raczej nie znajdziesz.
My postaramy się w tym wpisie wyszukać jakieś smaczki ze Skopje i znaleźć pomysłodawcę tego niebanalnego projektu.
Zapraszamy!




Zacznijmy nasz spacer po mieście od kamiennego mostu, który łączy dwie jakże różnorodne części miasta. Macedończycy są bardzo z niego dumni i twierdzą, że budowla ta powstała jeszcze za czasów bizancjum. Cóż… prawda jest taka, że w tamtym okresie, ale też i za panowania Stefana IV Duszana powstało wiele takich kamiennych mostów, lecz akurat ten pochodzi z czasów osmańskich.
Jak pamiętacie z pierwszego wpisu, most ów służył za miejsce egzekucji. Jeśli nie czytałeś, to zapraszamy tutaj.
Po przekroczeniu mostu, w oczy rzuca się pierwszy ogromny pomnik, najprawdopodobniej z Aleksandrem Wielkim na szczycie i fontanną na dole.




Skopje przez wieki było ważnym punktem na mapie w tej części Europy. Często przechodziło z rąk do rąk, a władali nim między innymi Bułgarzy, Bizantyjczycy, Normanowie jak też i Serbowie, którzy najbardziej przyczynili się do wielkiego rozwoju i czasów świetności Skopje, do tego stopnia, że nawet rządy Osmanów nie zatrzymały rozpędzonej machiny rozwoju miasta.
Dopiero najazd przez wojska Austriackie w 1689 roku przyczynił się do wielkiego upadku miasta. Do tego doszła epidemia cholery, która dodatkowo zdziesiątkowała miasto.
Wiek XIX to ponowne ożywienie w związku z rewolucja przemysłową, która nie ominęła tej części Europy.
Niestety, ponad 1000 mieszkańców traci życie, ponad 75% zabudowy miasta znika z powierzchni ziemi wskutek potężnego trzęsienia ziemi, które nawiedziło Skopje w 1963 roku. Skutki tej tragedii były usuwane dosłownie przez dziesięciolecia, aż wszedł w życie projekt ”Skopje 2014”, który miał, czy też wciąż ma, przywrócić dawny blask miasta. Tym samym powstaje całe mnóstwo kontrastujących ze sobą budynków, a zwłaszcza pomników. I właśnie przez ten brak spójności odnosi się tu wrażenie bałaganu i kiczu.
Zatem krótka przerwa na kolejną porcję pomników właśnie…




Zanim powiemy sobie coś o wspomnianym projekcie ”Skopje 2014”, wejdźmy na główny plac stolicy zwany placem Makedonija, który od wdrożenia projektu przeszedł niesamowitą metamorfozę. Nie ma na Bałkanach stolicy, czy też miasta, które w ciągu kilku zaledwie lat tak się zmieniło.
Centralną część placu zajmuje fontanna z monumentalną rzeźbą z brązu przedstawiającą ”Wojownika na koniu” i oczywiście taka też jest oficjalna nazwa. Natomiast jest to oczywiste, że przedstawia ona postać Aleksandra Macedońskiego, jednak by nie wkurzać bardziej i tak już wkurzonych Greków, którzy roszczą sobie prawo do traktowania Aleksandra jako własnego bohatera narodowego, postanowiono nazwać ją w taki neutralny sposób.
Rzeźba razem z kolumną na której stoi, ma 22 metry wysokości, a sama fontanna została ozdobiona na dole dodatkowymi statuami – strzeże jej ośmiu trzymetrowych żołnierzy i osiem 2,5 metrowych lwów, również wykonanych z brązu.
Konstrukcja tego monumentu kosztowała… bagatela – 7,5 mln EUR!!!




Wokół placu Makedonija wyrastają jak grzyby po deszczu inne mniejsze, ale również budzące ciekawość pomniki, które wręcz przytłaczają swoją… nie, nie wielkością, swoją ilością!
Znajdziesz tu pomniki między innymi; siedzącego na tronie Car Samuela, siedzącego na tronie cesarza Justyniana I, świętych Cyryla i Metodego (byli już wcześniej na zdjęciu) i wiele, wiele innych.
Pomniki są po prostu wszędzie!!!
Rzućmy okiem 😉




Niedaleko placu Makedonija wznosi się budowla, która w zamierzeniu  ma stanowić jeden z symboli Skopje – Porta Macedonia, czyli sporych rozmiarów, bo aż 21 metrów wysokości, łuk triumfalny, który ma symbolizować 20 lat macedońskiej niepodległości.
Na jego fasadzie umieszczone są liczne płaskorzeźby przedstawiające sceny z historii Macedonii, między innymi z udziałem Aleksandra Wielkiego, co oczywiście tuż po odsłonięciu monumentu spowodowało złożenie oficjalnego zażalenia ze strony rządu greckiego.
Rzecz jasna, wokół, czy tez wzdłuż łuku triumfalnego, powciskano w każdy możliwy zakątek pomniki maści wszelakiej.



Niesamowite wrażenie robią monumentalne budynki, które przywodzą na myśl architekturę świątyń starożytnej Grecji. Pominąć się ich nie da 😉
Są to Muzeum Macedońskiej Walki o Suwerenność i Niepodległość, Teatr Narodowy i Muzeum Archeologiczne.




Do każdego podejdziemy zaraz trochę bliżej, ale w tak zwanym międzyczasie rzućmy słowem o ”Skopje 2014”.
Począwszy od 2010 roku, redaktorzy publikacji prasowych zadają włodarzom Skopja niewygodne pytania, typu;
  • Czy w stolicy Macedonii na nowo kreuje się historię?
  • Czy Skopje przekształca się w wielki park rozrywki?
To właśnie we wspomnianym 2010 roku przedstawiono plany dotyczące monumentalnego projektu, który zakładał  transformację miasta na niespotykaną wręcz skalę. W teorii idea nie wydawała się dziwna ani kontrowersyjna. Zakładała renowację starych oraz wzniesienie nowych budynków użyteczności publicznej oraz pomników ku czci najważniejszych postaci historycznych tego młodego kraju. Aby sprawdzić i ocenić realizację, najlepiej samemu tu przyjechać.




Słowo ”skala” jest chyba najlepszym wyjaśnieniem kontrowersji, które owo przedsięwzięcie wzbudza.
Nowo powstające budowle nie są tu zwykłymi bryłowatymi konstrukcjami ze szkła i metalu, a lokalizacja wspomnianych pomników nie ogranicza się do centralnych punktów miasta. Architektura większości budynków to wizje iście futurystyczne lub w monumentalny sposób nawiązujące do architektury klasycznej – zdobione portykami i kolumnami. Liczba pomników przewyższa natomiast wszelkie wyobrażenia, można odnieść wrażenie, że zostały one wrzucone w strukturę urbanistyczną Skopja bez większego ładu – są dosłownie wszędzie.



Główne zarzuty stawiane pomysłodawcom projektu, to tworzenie nacjonalistycznej wizji stolicy Macedonii oraz przede wszystkim koszty realizacji, które ponosi społeczeństwo.
Mimo, że pierwotne kalkulacje zakładały wydatki w wysokości około 80 mln euro, to już w trakcie pierwszych kilkunastu miesięcy okazało się, że kwota jest mocno zaniżona. Krytycy na ówczesny czas zakładali , że budżet przedsięwzięcia może sięgnąć 500 mln euro. A to wszystko w kraju, który w pewien sposób wciąż podnosi się  z gruzów swej jugosłowiańskiej przeszłości, oraz w którym standard życia przeciętnego obywatela  na pewno nie należy do najwyższych.



Ponadto Macedonia świadomie prowokuje  w ten sposób swojego południowego sąsiada.
Eksponowanie postaci Aleksandra Wielkiego, czy tak wyraziste stosowanie klasycznego stylu architektury, nawiązującego do osiągnięć starożytnej Grecji, nie jest dobrze odbierane przez rząd w Atenach, a Macedończycy są oskarżani przez Greków o przywłaszczanie sobie historii ich kraju. (źródło ”Skopje 2014” – Bezdroża)




Zbliżając się już do końca, zaglądamy jeszcze do muzeum poświęconego pochodzącej ze Skopje Matki Teresy.
Pierwotny dom rodzinny został zniszczony podczas wspomnianego już trzęsienia ziemi i na tym miejscu widnieje jedynie tablica upamiętniająca świętą. Niewielkie muzeum poświęcone zakonnicy zostało zbudowane w 2009 roku na miejscu, gdzie kiedyś wznosił się kościół, w którym została ochrzczona. Budynek łączy w sobie elementy tradycyjnej architektury macedońskiej z nowoczesnym budownictwem.




Na sam koniec chcieliśmy popatrzeć na Skopje z góry, więc zabieramy i Was na szczyt, który na kilku zdjęciach był widoczny w postaci krzyża. Ten krzyż to punkt Millennium Cross, ale my skupiliśmy się na cerkwi św. Pantelejmona w Nerezi z 1164 roku w niedalekiej okolicy krzyża. Panorama równie wspaniała, a i cerkiew też niczego sobie. Nie wolno było jedynie w środku robić zdjęć. Jednakże jako punkt widokowy to naprawdę klasa.




Na nas Skopje zrobiło spore wrażenie.
Podobała nam się część muzułmańska, bo lubimy ten klimat, ale też podobała nam się ta ”grecka” część miasta. Może dlatego, że grecki klimat, w sensie architektury jest nam bardzo bliski, a Skopje to takie małe… fajne greckie miasteczko 😉
Pierwszy zachwyt i to wow w pierwszych słowach, po kilku godzinach zaczęło jednak ustępować z powodu właśnie nadmiaru pomników. Ktoś jednak poszedł naszym zdaniem za daleko z ilością i wyszedł tak zwany przerost formy nad treścią. Trochę szkoda, bo sam plac Makedonija robi już robotę i można było na tym poprzestać.
No ale… o gustach się nie dyskutuje, a dwa – nie nasz cyrk, nie nasze małpy.
Ogólnie nam się podobało i zachęcamy każdego, kto wyląduje w Macedonii, by do Skopje zajrzeć, gdyż spacer ulicami tego miasta to nieszablonowa atrakcja.




Jeśli podobał Ci się ten wpis i uważasz, że wniósł realną wartość do odwiedzin tego miejsca, to zapraszamy do wsparcia naszego bloga i polubienia naszego facebookaBędzie to dla nas sygnał, iż wykonujemy dobrą i przydatną pracę 🙂

 



A.D.2019

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń na górę