Jesolo




Tym razem będzie krótko w opisie, dłużej fotograficznie, a dokładniej jak to pewna koleżanka kiedyś powiedziała; ”Będzie od dupy strony”…
Jak już wiecie, nie jesteśmy zwolennikami wylegiwania się na plaży, ale czasem zdarza się taka sytuacja, jak właśnie w Jesolo, że trzeba dychnąć od intensywnego zwiedzania i trochę poleniuchować. Tak też się stało podczas naszego majowego pobytu we Włoszech, a Jesolo było naszą bazą wypadową na pobliskie miasteczka, w tym Wenecję, która leży dosłownie rzut kamieniem.
Tymczasem zapoznajmy się bliżej z Jesolo. Wzdłuż całego letniska prowadzi deptak zapełniony sklepami, restauracjami, kawiarniami, który wieczorami zamienia się w ruchliwe korso.




Jest największym ośrodkiem wypoczynkowym regionu weneckiego z blisko piętnastokilometrową piaszczystą plażą.
Całej nie przeszliśmy, ale niewiele brakowało. Bo co można robić na plaży przez cały dzień, skoro się nie leży?
Spacerować i robić zdjęcia. Czy plaża jest na tyle ciekawa, że można zrobić dużo zdjęć? Okazuje się można. Sami byliśmy w lekkim szoku, gdy podczas obróbki okazało się, że aż tyle …
Podzielmy więc może trochę na działy ten fotograficzny dzień, a zacznijmy od podglądania ludzi, czyli tak zwanej fotografii ulicznej, w tym przypadku fotografii plażowej 😉



Do plażowej fotografii jeszcze powrócimy, bo okazało się, że w Jesolo są nieograniczone możliwości takiej fotografii.
Rzućmy natomiast okiem, jak prezentuje się zabudowa tego ogromnego kurortu od strony morza.




Trochę detalu …




Ostatnie zdjęcie zachęca nas, by ponownie wybrać się w dziedzinę streat art, więc chodźmy na plażę…




Jak widzicie, nawet na plaży można całkiem nieźle bawić się fotografią. Oczywiście to opcja dla takich jak my, co maja owsiki w… czterech literach 😉
Ale żeby nie było monotonnie, to teraz może rzućmy okiem na latarnię, bo i taka budowla w Jesolo się znajduje, a z jej pozycji też ładny widok na plażę.



Kolejny etap naszej fotogalerii to zadowolenie i szczęście Rozmusiaków. Bo cóż może być cenniejszego od czasu spędzonego wspólnie z rodziną 🙂



A skoro już o szczęściu mowa, to przejdźmy płynnie ponownie na plażę i sprawdźmy jak to ze szczęściem jest u innych przebywających w tym samym czasie nad morzem…




Jak widać, szczęście i radość jest tu zakrojone na szeroką skalę 🙂
Do podglądania tych wszystkich szczęśliwców jeszcze wrócimy, ale spróbujmy teraz zmierzyć się trochę z martwą, a być może żywą naturą na plaży w Jesolo.




Teraz krótka historia pewnego Pana, który też obserwował, ale zdjęć nie robił…




I tym sposobem wracamy na plażę w celu wiadomym 🙂




Jak zauważacie, przedział fotograficzny w takich miejscach jest nieograniczony, więc wychodzi na to, że wielokrotnie ogranicza nas tylko i wyłącznie nasza własna wyobraźnia. Zatem bywając w takich miejscach jak Jesolo, absolutnie jeśli macie aparat w zasięgu ręki, nie ograniczajcie się w wymyślaniu coraz to bardziej innowacyjnych zdjęć.
I tak na przykład przejdźmy do zdjęć pomostów drewnianych, na których niejednokrotnie było tak ciasno, że wejść się nie dało.



Już chyba czas opuścić plażę i zobaczyć co dzieje się ”na mieście”.
Ale zanim pożegnamy się z plażą w Jesolo, to jeszcze kilka plażowych fotek;



I tym miłym akcentem przenosimy się na ulice Jesolo, ale najpierw zajrzymy do kilku sklepów.
To, co nas zmroziło, to etykiety na butelkach z alkoholem, oraz pamiątki o tej samej treści. Trochę to niepojęte dla nas, by propagować takie persona, więc jeśli ktoś z Was wie skąd taki pomysł i może podzielić się tą tajemną wiedzą, to chętnie się dowiemy.



A na koniec coś dla fanów motoryzacji 🙂
Tak nam się trafiło, że przez miasto przewinęła się kolumna zarówno zabytkowych aut, jak też i amerykańskich wielkich przerobionych ”Godzilli”.
Naszą uwagę jednak bardziej przykuły klasyki.



Jak widzicie, w Jesolo całkiem fajnie czas upływa. Każdy znajdzie tu coś dla siebie – i starsi, i młodsi, ale też i najmłodsi nie będą narzekać – a zwłaszcza oni 😉
To jest również całkiem dobra baza wypadowa, chociażby do Wenecji, ale też stąd niedaleko do Conegliano, Treviso, Padwy, a jak się rozpędzicie to i do Verony okaże się całkiem po drodze 😉
A włączając tryb szwędacza plażowego, nie tylko fotek narobicie sporo, ale też możecie się całkiem sowicie wynagrodzić, zbierając czy też sprzątając plażę 😉



Teraz już naprawdę kończymy tę włoską telenowelę i śmiało polecamy to miejsce dla wszystkich szukających wypoczynku w fajnym miejscu.
Oczywiście będzie nam miło, jeśli zostawisz komentarz, a w tak zwanym międzyczasie zapraszamy do innych naszych wpisów znajdujących się na blogu!



Jeśli podobał Ci się ten wpis i uważasz, że wniósł realną wartość do odwiedzin tego miejsca, to zapraszamy do wsparcia naszego bloga i polubienia naszego facebookaBędzie to dla nas sygnał, iż wykonujemy dobrą i przydatną pracę 🙂

 

A.D.2018

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń na górę