Lanckorona





Mnóstwo razy wybierałem się do Lanckorony i wiecznie było jakoś nie po drodze. A tyle dobrego o tym małym, zabudowanym drewnem miasteczku słyszałem. Razu pewnego zostałem jednak postawiony przed faktem dokonanym przez koleżankę, która również jest pasjonatką fotografii oraz podróży i ruszyliśmy do Lanckorony. Wszystkie pogodynki mówiły o wspaniałej pogodzie tego dnia, więc głodny tych wspaniałości które na blogach różnych widziałem, pędziłem niczym demon prędkości.

Niestety, rzeczywistość pokazała zupełnie inne oblicze i zastana pogoda ze wspaniałą to nawet nigdy się nie zetknęła. Cóż było robić? Miasteczko zasnute we mgle również wygląda klimatycznie, ale widoczność przez to jest mega ograniczona. Zatem ten wpis będzie równie ograniczony i skupimy się na detalach Lanckorony, które równie ciężko było wydobyć z tego półmroku, ale cosik klimatu udało się mimo wszystko złapać 🙂

Zapraszam do Lanckorony, a przy okazji liczę na to, że trafi nam się sposobność zawitania tu kolejny raz, ale przy bardziej gwarantowanej pogodzie 😉





Miasto aniołów, bo tak się mówi o Lanckoronie, położone jest między Wadowicami a Myślenicami, na wzgórzu, z którego przy właśnie słonecznej, albo przynajmniej bezchmurnej pogodzie, roztaczają się ładne panoramki na pobliskie miejscowości.

Podobno można z Lanckorony zobaczyć Kraków, ale też i królową Beskidów, czyli Babią Górę. Cóż…

Skupmy się na aniołach 😉





Pomimo tych pogodowych niepowodzeń, Lanckorona może się poszczycić niepowtarzalnym klimatem, który bardzo, ale to bardzo przypadł mi do gustu. Są takie miejsca, które mają coś w sobie co mocno przyciąga i nie daje o sobie zapomnieć. Takim właśnie miejscem jest Lanckorona. Klimatem może trochę przypominać Kazimierz Dolny nad Wisłą, choćby za sprawą ulicznych artystów czy też miłośników fotografii. No i na pewno jest bardziej małomiasteczkowa, co jeszcze bardziej potęguje klimat sielskości.

Może trochę przeszkadzać nadmierna ilość turystów i parkowanie w ścisłym centrum samochodów. Troszkę zaburza to sielsko anielski klimacik miasteczka. No ale… mogę sobie tylko pogadać…

Przejdźmy się kawałek 🙂





Nasz król, Wielki Kaziu, również tutaj zostawił ślad po sobie, bo to jego decyzją Lanckorona powstała. A wszystko to miało miejsce w latach 1331 – 1336. Jako że to były dobre tereny na polowania, na dodatek raptem niecałe 30 km od Wawelu, no to… Grosiwo wysupłał ze ”swych” kieszeni i wnet powstała Lanckorona. Na dodatek z wieloma przywilejami i na prawie magdeburskim. I nikt nie dyskutował 😉  Ponadplanowo  na szczycie Góry Lanckorońskiej postawił twierdzę obronną, której zadaniem była obrona przed księstwem Oświęcimskim. A że w tamtym czasie księstwo było lennikiem czeskiego władcy Jana Luksemburskiego, to było się czego obawiać.  Na dzień dzisiejszy zachowały się niestety tylko ruiny twierdzy, której nie pokażę, gdyż przez wspomnianą już wcześniej kiepską widoczność, zdjęcie i tak nie nadawałyby się do publikacji. Twierdza pochodzi z XIV wieku, a można do niej dojść ścieżką prezentowaną poniżej. Z braku możliwości sfocenia zamku, skupiłem się na zdjęciach jesieni.

Po drodze była 😉





Lanckorona to żywy skansen i prawdziwa ”Korona kraju”, gdyż dokładnie to oznacza nazwa miasteczka, która pochodzi z języka niemieckiego. Nieszablonowa i zabytkowa zabudowa rynku jest na pewno czymś wyjątkowym, gdzie można znaleźć swoje wymarzone kadry, a co za tym idzie zrobić sporo ciekawych zdjęć.

Ja na koniec zapraszam na krótką fotogalerię, gdzie przyjrzymy się Lanckoronie z bliskich kadrów. A gdy już będzie mi/nam dane pojechać kolejny raz, to uzupełnimy o te piękne panoramki i chociaż rynek Wam pokażemy. I ruiny zamku. I może coś jeszcze dopowiemy z historii?





I tym miłym akcentem się żegnam, a jeśli tu dotarłeś i Lanckorona przypadła Ci do gustu, to zostaw proszę jakiś krótki komentarz lub udostępnij dalej mój wpis 😉

Szczęścia, uśmiechu i pogody –  tego Wam życzymy 🙂






Jeśli podobał Ci się ten wpis, to zapraszamy do wsparcia naszego bloga poprzez polubienie naszego facebooka. Będzie to dla nas sygnał, iż wykonujemy dobrą i przydatną pracę 🙂

 



A.D.2020

 

2 komentarze do “Lanckorona

  1. Mariusz, zdjęcia- perełki. W tej niezbyt fajnej pogodzie wyczarowałeś piękne kolory, a kadry są bardzo ciekawe, nietypowe, niebanalne. Brawo!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń na górę